mamy finał na 200m motylem. co prawda finał b, ale i tak jestem dumny. zobaczymy jaki wynik w tym finale.
mam swoją opinię na temat treningów majsona, ale nie moge sie przebić ze swoimi propozycjami. myślę, że drobna praca na siłowni przez rok znacząco poprawiłaby czasy na dłuższych dystansach.
skomentuj (1)
właśnie w jednym z komentarzy przypomniałem sobie problem sandałów.
co takiego niezręcznego jest w chodzeniu w sandałach i skarpetkach?
zewsząd słychać jakie to buractwo, ale co w tym niewłaściwego? właściwie co?
skomentuj (4)
marzy mi się bieganie po rosie na boso.
w tym kontekście myślę, że jest to lepsze niż spanie w skarpetkach ze względu na np. pore roku.
skomentuj (6)
cytat roku:
"kobiety jak te kwiaty, nie podniecaj się,
powąchać -tak, dotykać - nie"
skomentuj (12)
młodość uchwyciłem w sobie na chwilę. taki wieczór to marzenie.
to był mój pierwszy raz. to był również ich pierwszy raz.
nie narzekając zbytnio - szkoda, że nie zagrali trouble. taka moja perła w ich repertuarze.
dziękuję sylwia
skomentuj (1)
dzisiaj oto, w środku nocy, pojawił się u mnie kapitan z bosmanem. po ich pojaieniu się, wylądowaliśmy na środku jeziora z pieknym jachcikiem i piekną omegą. jeśli napisałem: na środku jeziora, to błąd ogromny: w środku jeziora. zanurzaliśmy się w wodzie pływając z konieczności, bowiem obie łódki dryfowały wokół nas. dosyć szybko nawet. usiłowaliśmy nad nimi zapanowć, a konkretnie to kapitan z bosmanem usiłowali w następujący sposób: kapitan darł się na mnie po kapitańsku, że mam w tej chwili złapać te cholerne łódki i nie gapić się na nie, tylko gonić. bosman usiłował popierając kapitana i zgadzając się z nim w stu procentach. ja zatem pogoniłem za omegą, ale gdy już ją miałem w zasięgu ręki kapitan wrzasnął żebym uratował jeszcze kajak jakimś turystom, bo jest obok mnie. i rzeczywiście, kajak pojawił się obok mnie. porzuciłem na chwilę zamiar ujarzmienia omegi i przekazałem kajak jakiemus gościowi. omega w tym czasie znowu wymagała dogonienia, co zakomunikował mi kapitan słodkim głosem, dodając przy tym parę..... gdy już ją dogoniłem, to okazało się, że nie jest tak łatwo ją uchwycić - ciągle była o parę metrów ode mnie. a jachcik? jachcik stał się samotnym białym żaglem na horyzoncie.
tak oto wygląda nasz rejs w tym roku - żagle pływają bez nas...
skomentuj (1)
etap górski za mną. trudny był, wymagający. jestem wyczerpany i muszę się zregenerować. obawiam się, że regeneracja będzie trwała bardzo długo. czy wrócę do wyścigu? raczej nie.
skomentuj (2)
notka?
raczej zaproszenie dla Państwa do opisywania swojego pecha. wszak dzisiaj 13 - piątek.
moja historia pecha zaczęła się w momencie moich narodzin. bowiem: urodziłem się, patrzę - chłopiec.
proszę o wasze historie
skomentuj (4)
rozterki majsona nagle stały się olbrzymie - dwie imprezy się nałożyły na siebie. ogólnopolskie zawody pływackie w cetniewie (dwudniowe) i wycieczka na litwę. od długiego czasu słyszałem następujący scenariusz: tato, w sobote wystartuję na zawodach, a ty po mnie przyjedziesz i zabierzesz mnie wieczorem do domu, bo wczesnie rano w niedzielę wyjeżdżam na litwę. ok. do momentu wyjazdu na zawody cieszył się litwą.
pojechałem, tak jak obiecałem, po majsona po południu w sobotę i znalazłem go w tłumie młodych zawodników. "tato, poczekaj, jeszcze jeden start - 200 klasyk". oczywiście, że czekam, nawet bardzo sie tym ucieszyłem.
przedostatnia seria: majson na torze 3. start. od 25 metra było widać, że tylko dwóch się liczy - bydgoski żabkarz i kwidzyński delfinista. po 75 metrach przewaga żabkarza była kilkumetrowa. pomyślałem sobie, no trudno, drugie miejsce i tak jest dobre, przecież on się specjalizuje w delfinie. myśli nawet nie skończyłem gdy majson odrobił stratę i wyszedł na lidera. do mety dopłynął z kilkunastometrową przewagą nad bydgoskim żabkarzem. obok mnie na trybunach stali opiekunowie bydgoskiego żabkarza i było ich stać tylko na stwierdzenie: opadł z sił na drugiej setce.
majson pobił życiówkę. w ostatniej serii nikt z tego rocznika nie pokonał majsona i tak nagle zaczęły sie rozterki. może nie jechać na tę litwę, tylko zostać na drugi dzień zawodów? rozterki zostały opanowane stwierdzeniem, że przecież nie został na ten drugi dzień zgłoszony do startów.
dekoracja, złoty medal, zdjęcia i do domu, znaczy na litwę raczej.
jeszcze tylko wtrącę: rok temu zaproponowałem majsonowi żeby zaczął pływać dłuższe dystanse zamiast sprintów. jak na moją znajomość tematu miał tu większe szanse. i tak się zaczęło dziać, choć nigdy nie usłyszałem: tato miałeś rację.
skomentuj (4)
za mną i przede mna ważne rozstrzygniecia.
ze mną muzyka i teksty oddziału z. niektóre z nich szczególnie aktualne
"kto inny skoczyłby na sznur, ty masz do przejścia następny róg."
"obudż się i znami chodź, skończyła się już noc"
banały? może i tak, ale to tylko świadczy o banałach w moim życiu.
bez kokieterii.
skomentuj (3)
przez cały dzień dzisiaj dochodzę do siebie i ciągle mam kawał drogi
skomentuj (3)
wyczytałem gdzieś w internecie (szyper by pamietał kiedy to wyczytał i gdzie, znaczy na jakiej stronce), że właśnie ukazał się nowy numer pisma muzycznego o nazwie jak najbardziej progresywnej i dotyczący właśnie takiego gatunku muzyki. postanowiłem zapoznać się z ofertą mpiku w tym temacie ( a swoją drogą: mpiku czy mpika?) i po zapytaniu bardzo uroczej pani w tymże właśnie otrzymałem odpowiedź, że właśnie wczoraj sprzedano ostatni egzemplarz. znaczy ostatni z dwóch, ponieważ nasz mpik zamawia tylko dwa egz. i cóż robi gość taki jak ja? bierze telefon i dzwoni do swojego uroczego kapitana. kapitan juz następnego dnia daje cynk, że brand nówka egz czeka u niego w domu razem z pączusiami i eklerkami. tak oto stałem sie bardzo szczęśliwym posiadaczem lizarda.
przy tej okazji muszę przed czytającymi (o ile są tacy) odkryć, że jestem posiadaczem całych wszystkich numerów tylko i teraz rocka, magazynu muzycznego i non stopów od 1982 roku, nie licząc innych periodyków muzycznych. taki sobie jestem kolekcjoner. a zaglądam do nich nawet czasem
skomentuj (2)
różne osoby mnie pytają: jak jest? przed kilkoma chcę zachować twarz, więc odpowiadam: daję radę. wiele jest pytań takich zdawkowych, więc mówię: ok. chyba nikomu do dzisiaj nie mówiłem prawdy. jesli w tamtym tygodniu było strasznie, to w tym jest gorzej. boli okropnie i słabo jeszcze bardziej okropnie. przyjmuję, że tak właśnie ma byc, ale pocieszenie to marne. co mnie tak naprawdę dzisiaj trzyma w pionie-nie mam pojęcia. myslę o tym, ale nie mam pojęcia.
skomentuj (3)
przecież taki dzień zdarza się tylko raz w roku. sady ma urodziny. i co robi geniusz ukryty w moim ciele? buntuje się. nie przeciwko, raczej dla zabawy, tak sądzę. tak mnie zaatakował raczysko, że ból jest dzisiaj właśnie nie do zniesienia. a raczej, znosiłem go przez jakiś czas, ale się poddałem. wybacz brachu.
skomentuj (0)
znajduję w pamięci przykłady kobiet, o których przy okazji dnia kobiet warto wspomnieć.
moja mama. żywot kobiety ciemiężonej. ma ciągle dla nas uśmiech i radość, której nie powinna mieć kobieta po takich jak Ona przejściach. dziekuję mamo za miłość, którą dałaś.
pani golemo. moja pierwsza nauczycielka. cudowny wychowawca, dusza dobra i życzliwa. mam marzenie żeby ją jeszcze zobaczyć.
będę tę notke powiększał systematycznie
skomentuj (0)